12/ Fistuła łzawa

Inżynier z Faenza, Annibal Metelli, miał córeczkę chorą od urodzenia na fistułę łzawą, wydającą ciągle smrodliwą ciecz. Trzeba było co chwila, a głównie rano, oczyszczać oko i dezynfekować je bornym kwasem. Specjalista z Florencji wspól­nie z domowym lekarzem oznajmili rodzicom, że uleczenie nastą­pi prawdopodobnie z rozwojem dziecka, mającego obecnie dopie­ro dwadzieścia dwa miesiące, albo że wtedy można będzie próbo­wać operacji. Niepocieszona tym matka pokłada całą nadzieję w Gemmie, gdyż słyszała o jej możnym wpływie i obiecuje ogło­sić cud na chwałę Bożą, jeżeli go dozna. Było to wieczorem, w październiku 1908 roku. Stan oka zdawał się pogarszać. Naza­jutrz rano matka, spiesząc do dziecka, pyta służącą, czy opatrzyła oko; na odpowiedź przeczącą, zbliża się i nie spostrzega ani śladu cuchnącej materii; oko jest zupełnie czyste i zdrowe. Ogarnia ją wielkie zdziwienie, nie mniej dziwi się ojciec, a najbardziej le­karz, który wiadomość o nadzwyczajnym zdarzeniu przyjmuje za żart. Udaje się do dziecka, bada je starannie i uznając uzdrowienie, równie całkowite jak nagłe, gotów jest wydać o nim świadectwo.