18/ Sztorm na morzu i brakująca suma pieniędzy

Tych kilka cudownych wypadków, wybranych spomiędzy wielu innych, które zdarzają się codziennie we wszystkich czę­ściach Włoch i za granicą, wystarcza, by dać wyobrażenie o mocy seraficznej Dziewicy z Lukki nad Sercem Boga. Zachęcają one wiernych, by uciekali się z żywą ufnością, nawet w chorobach cie­lesnych do nowej orędowniczki danej nam przez Boga.

Zresztą Gemma nie zostaje obojętna na żadną z naszych potrzeb, jak dowodzą liczne świadectwa, z których przytoczą dwa następujące. Przewielebny Ojciec prowincjał Pasjonistów z pro­wincji meksykańskiej i jeden z konsultorów, przybywszy do Rzy­mu, pragnęli przed powrotem do Ameryki dokonać pobożnej piel­grzymki do grobu Gemmy. Po ujawnieniu swych pobożnych uczuć udali się do Genui, aby odpłynąć do Barcelony i dalej na miejsce. Na Morzu Śródziemnym zaskoczyła ich straszna burza, trwająca osiem godzin. Okręt znajdował się w wielkim niebezpieczeństwie. Pasażerowie drżeli z przerażenia i kapitan, sam przestraszony, nie widział nadziei ratunku. W najkrytyczniejszej chwili zakonnicy zwracają się do Dziewicy z Lukki:
- Gemmo! - wołają - ty jedna możesz nas uratować, nie zawiedź naszego zaufania!
Zaledwie odmówili modlitwę, morze się uspokaja i po upływie godziny, nie widać już śladów burzy.

Podróż trwa dalej jakby po spokojnym jeziorze i pasażero­wie dobijają szczęśliwie do portu. Po wylądowaniu moi współ­bracia spieszą ogłosić cudowne wstawienie się ich niebieskiej Dobrodziejki, wyrażając pragnienie, by ta piękna dusza była zna­na przez wszystkich i dostąpiła wkrótce czci ołtarzy.

Matka Romualda od świętego Józefa, zakonnica kamedułka, pisała niedawno do mnie: „Gdy otrzymałam relikwie i obrazki Gemmy, część ich ofiarowałam wielebnej matce przełożonej, bę­dącej w tym czasie w kłopocie pieniężnym; musiała oddać sumę, której nie miała. Obiecała, że jeżeli służebnica Boża dostarczy jej pieniędzy, pośle znaczną ofiarę na sprawę beatyfikacji. Po dwu dniach otrzymałyśmy od pewnej miłosiernej osoby potrzebną sumę. Wielebna matka wywiązuje się z obietnicy i prosi Wielebnego Ojca, by raczył przyjąć na ten cel załączony przekaz".

List czcigodnej siostry - podobnie jak i tyle innych - koń­czy się prośbą: „Korzystam ze sposobności, aby gorąco błagać Waszą Wielebność o polecenie mnie Gemmie: niech mi wyjedna łaski, jakich pragnę, i iskrę tego wielkiego ognia miłości, który gorzał w jej sercu".
Miłość Boża jest łaską nad łaskami! Jeżeli niektóre zgroma­dzenia upadły lub chylą się ku ruinie, to dlatego, że Najwyższe Dobro, dla którego jesteśmy stworzeni, jest mało kochane i przez zbyt małą liczbę.

* * *

Seraficzna Gemmo, uproś nam część żaru niebieskiego, który gorzał w Twym sercu. Będziemy Ci za to bardziej wdzięczni niż za uzdrowienie z najcięższych chorób cielesnych albo za uwolnie­nie od najgorszych klęsk tego ziemskiego życia, które przechodzi jak cień i tak prędko gaśnie.